piątek, 24 lipca 2015

Monolog mojego serca

 Budzisz się, otwierasz oczy, nieśmiało spoglądasz za okno i już wiesz, że to będzie wyjątkowo piękny dzień. Słońce wychodzi zza chmur, z odwagą zajmuje miejsce księżyca i sprawia, że wszystkie troski nocy uciekają w nieznane. Słyszysz ptaka śpiewającego swoją poranną pieśń, dostrzegasz motyla leniwie latającego wśród kwiatów i uśmiechasz się. Po chwili zdajesz sobie sprawę, że ten uśmiech nie jest spowodowany pięknem, które Cię otacza. Ten uśmiech pojawia się, bo pomyślałaś o nim.
 Pomyślałaś o człowieku, który sprawia, że życie staje się piękniejsze bez względu na to, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Wyobraźnia podsuwa Ci przed oczy jego zaspaną twarz, jego usta ułożone w szczery uśmiech i te oczy, które patrząc na Ciebie zdają się krzyczeć na cały głos, że Cię kochają. Wiesz już, że to ON, że to tym właściwym mężczyzną, tym obok którego chcesz się budzić każdego ranka. To on jest Twoim słońcem, motylem, kwiatem. On zastępuje Ci wszystko, nie potrzebujesz nic więcej. Jest Twoim prywatnym słońcem rozjaśniającym największy mrok, Twoim przyjacielem, małym pocieszaczem dodającym otuchy w chwilach słabości.

 Pamiętasz pierwszy jego uśmiech, wtedy jeszcze tak nieśmiały? Pamiętasz pierwszy dotyk, pocałunek? To on pokazał Ci, czym jest miłość. Nauczył Cię, że z każdej opresji jest wyjście, że zawsze może być lepiej. Nauczył Cię dostrzegać światełko w tunelu, cieszyć się z najmniejszych rzeczy. To on zabrał Cię na prawdziwy, romantyczny spacer. Zapoznał Cię ze swoimi kolegami mając dumę w oczach jakby chciał powiedzieć: spójrzcie, oto najwspanialsze, co mnie w życiu spotkało. Byłaś częścią jego życia do czasu, aż stałaś się jego życiem. Niemożliwe? Zastanów się. Do kogo dzwonił w środku nocy, aby usłyszeć ten ukochany głos? Komu mówił o swoich problemach nawet jeśli wiedział, że nie będziesz w stanie ich rozwiązać choćbyś bardzo chciała? Kogo zabierał do kina, trzymał za rękę i skradał pocałunki w najmniej oczekiwanym momencie? Komu dawał prezenty, sprawiał niespodzianki i opowiadał śmieszne historie? Komu zaufał i powierzał sekrety? Tak, to wszystko Ty. Ty stałaś się jego życiem, tak samo jak on nieświadomie stał się Twoim.  

 Wiesz, że jest osobą, na którą zawsze możesz liczyć. Jemu możesz opowiadać o swoich wzlotach i upadkach, o porażkach i sukcesach. Cieszysz się jego szczęściem i starasz się rozwiać smutki, gdy go dopadną. Oddałaś mu się bez reszty. Potrafisz rzucić wszystko dla niego. Możesz w środku nocy wyjść na mróz, aby zanieść mu czapkę, w największą ulewę pójść do niego, aby skraść mu ten intymny deszczowy pocałunek. Uwielbiasz, gdy patrzy na Ciebie tym wzrokiem zarezerwowanym tylko dla Ciebie, prawda? Widzisz wtedy miliony iskierek krążące w otchłani jego oczu. Nie ma dnia, godziny, minuty abyś o nim nie myślała. Potrafisz oddać mu ostatnią kostkę czekolady, pozbyć się wad, porzucić marzenia, bo teraz on jest Twoim jedynym marzeniem. Wiesz, że masz dla kogo żyć, dzięki niemu oddychasz. 

 I nagle staje się 'coś'. Nie masz pojęcia co to i dlaczego się wydarzyło. On już się nie stara tak jak kiedyś, nie patrzy na Ciebie tak, jakbyś była jego światem. Masz świadomość, że coś Ci ucieka przez palce, że nie wiesz jak to zatrzymać. Chcesz cofnąć czas, ale się nie da. Minuty uciekają coraz szybciej, a on jest coraz dalej. Zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje życie zaczyna się walić jak popękany mur uderzony dodatkowo taranem. Spostrzegasz, że być może ktoś jest dla niego ważniejszy. Już prawie z Tobą nie rozmawia, nie potrzebuje przebywać tylko w Twoim towarzystwie, okłamuje Cię. Nie wiesz, co robić. Masz wrażenie, że on się zaczyna dusić w tym związku. Nie widzisz szczęścia w jego oczach, gdy na Ciebie patrzą. Próbujesz ratować co się da, ale czy to możliwe? 

 Miłość jest przepięknym uczuciem pod warunkiem, że kochają dwie osoby. On odejdzie, zostawi Cię z niczym, a Ty nie będziesz mogła zatrzymać go na siłę. Wiesz, że zachowuje się nie fair w stosunku do Ciebie, ale udajesz, że tego nie widzisz. Próbujesz go tłumaczyć przed sobą i innymi. Zastanawiasz się, jak długo będzie to trwać, jak długo będziesz mogła zwodzić sama siebie, że nic się nie dzieje, że dalej jest pięknie. Ej! Słyszałaś? Co to było? Takie jakby pęknięcie. Już wiem! To ja, Twoje serce... Spokojnie, jeszcze nic złego się nie dzieje. Dopiero jestem troszkę nadkruszone, odpadł malutki ułamek. Mimo wszystko przygotuj się, bądź czujna, bo mogę się rozpaść całkiem, jak tylko on postanowi odejść z Twojego życia. Nie, przepraszam, pomyłka. On nie odejdzie z Twojego życia, on zabierze je całkiem. Zostawi Cię z niczym, z pustką, otchłanią, która będzie się przerastać w wielki ból. Nie będziesz miała dla kogo żyć, dla kogo się starać, uśmiechać. On Cię rani, ale nie wie, że to Cię przerasta. Nie wie, że bez niego nie umiesz funkcjonować. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie będziesz się mogła podnieść po tak wielkim upadku... Wszystko przypomina Ci jego. Każda rzecz, miejsce, każda spotkana osoba. Dał Ci tyle szczęścia, a teraz próbuje Ci je odebrać. Jest z Tobą, ale widzisz, że chyba nie ma na to ochoty.

 Trwaj tak dalej, licz na to, że będzie lepiej. Mimo wszystko. W dalszym ciągu bój się zasypiać, bo jutro może nadejść ten dzień, kiedy on już nie będzie Twój. Przepraszaj go za jego błędy, dalej bądź ślepa i daj się zwodzić. Przecież go kochasz... Może on pokocha Ciebie od nowa? Nie myśl o tym, co złe. Skoro on okłamuje Ciebie to i Ty to rób. Kłam sobie prosto w oczy. 

 Boisz się samotności, prawda? To już! Zapomnij, że ukruszyło się Twoje serce. Staraj się dalej dla niego. Może spłynie na Was jakiś cud? Kto wie? Rozum mówi, że jesteś naiwna, ale nie słuchaj go. Jestem Twoim sercem i wiem lepiej, rozum nie zna się na uczuciach. A teraz spij, musisz być dzielna. Jutro znów czeka Cię dzień, w którym będziesz walczyć o swoje szczęście, może jeszcze jutro on nie odejdzie...

1 komentarz:

  1. ładnei napisane :) zapraszam na rozdanie vita liberata:)

    OdpowiedzUsuń