środa, 30 grudnia 2015

1

Otwieram oczy. Jest ciemno i nie czuję się dobrze. Mam wrażenie, że cały świat wiruje. Próbuję włączyć światło, ale włącznik gdzieś zniknął. Mój wzrok przyzwyczaja się do ciemności, zaczynam rozróżniać kształty. Już wiem, że nie jestem w swoim domu. Nie mam pojęcia co się dzieje. Zaczynam panikować. Pamiętam jak szłam spać, wszystko było takie, jak zawsze- moje łózko, ciepła piżama, szklanka mleka przed snem. Rozglądam się wokół, mam ochotę uciec, ale nie wiem gdzie. Nie widzę drzwi ani okna. Po chwili słyszę dziwne odgłosy, jakby szelest suchych liści. Słyszę jak jakiś nieprzyjemny, ochrypły głos wypowiada słowo "światło" i wokół mnie robi się jasno. Boję się. W pomieszczeniu widzę jedynie łóżko, niewielką szafę i krzesło. Nie wiem jak się zachować, chcę krzyczeć, ale głos odmawia mi posłuszeństwa. Znowu kręci mi się w głowie, tracę przytomność.

Ponownie otwieram oczy po jakimś czasie, przede mną stoi mężczyzna. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, może poza oczami. które zdają się przewiercać moje ciało. Przeraża mnie ten wzrok, ale jednocześnie hipnotyzuje. Już wiem, że powinnam mu zaufać, on wie, co będzie dla mnie dobre.
- Czekałem, aż się obudzisz, moja droga. - słyszę ten okropny głos, tak bardzo niepasujący do sylwetki mężczyzny- Cieszę się, że jesteś już ze mną mimo tego, że pięknie wyglądasz w czasie snu. Muszę z Tobą porozmawiać, a ponieważ jesteś bardzo mądrą kobietą nie będę musiał tłumaczyć Ci wszystkiego dwa razy.
- Gdzie ja jestem? Co tu robię? Kim ty jesteś?- nieznajomy kładzie dłoń na moim ramieniu i się uśmiecha, a ja czuję, że odpowiedzi na te pytania już nic dla mnie nie znaczą.
- Mam na imię Wiktor i tak możesz się do mnie zwracać. Zdaję sobie sprawę z tego, że twój nowy pokój nie jest idealny, ale postaram się, abyś poczuła się tu jak u siebie. Spędzisz u mnie trochę czasu, ale jestem pewien, że spodoba ci się moje towarzystwo i nie będziesz chciała nigdzie stąd iść.
- A moja rodzina, dom, przyjaciele? Mój pies został sam w mieszkaniu.
- Nie martw się, o wszystko zadbałem. Życie twoich bliskich toczy się dalej, są szczęśliwi bez ciebie i nie pamiętają już, że z nimi byłaś. Nie potrzebujesz już ich, a oni nie potrzebują ciebie.
- To niemożliwe! Nie znasz ich! Będą mnie szukać do skutku! Wypuść mnie stąd!- gdy Wiktor znajduje się daleko ode mnie, spokój, który poprzednio mnie ogarnął pryska jak bańka mydlana.
- Widzę, że jeszcze nie rozumiesz, że masz do wypełnienia misję. Zostawię Cię samą, abyś mogła to jeszcze przemyśleć, a jak nie zrozumiesz sytuacji to będę musiał wytłumaczyć ci wszystko w inny sposób.

Wiktor zniknął za drzwiami po czym usłyszałam zgrzyt klucza w zamku. Nie wiem co robię w tym miejscu, nie mam pojęcia o jakiej misji mówił ten człowiek. Do głowy przychodzą mi tysiące myśli, ale żadna nie rozwiązuje zagadki, w której się znalazłam. Chciałabym płakać, ale moje oczy są suche. Martwię się o bliskich, martwię się o siebie.

Nie wiem w jakim momencie moje powieki stały się ciężkie i zasnęłam. Śniło mi się, że szłam do męża prosić o pomoc, ale on zdawał się nie zauważać mnie, czułam się niewidzialna. Był z kobietą, zdawali się być szczęśliwi, bez zmartwień. Obudziłam się i ciągle byłam w obcym pokoju, a przede mną stał ktoś, kto postanowił zaplanować moja przyszłość.
- Dzień dobry księżniczko, twoja misja się zaczyna- Wiktor założył mi coś na głowę i z całej siły ścisnął za nadgarstki- już nie będziesz niewinną kobietką- usłyszałam jeszcze przeraźliwy, gardłowy śmiech i straciłam przytomność. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz